waldek1Dla wielu jest on roztrzepany. Poezja po Polsku, po Angielsku. Proza, czyli niedlugie opowiadania, czy tez wynuzenia, z glebi serca. Wspomnienia, marzenia, wszystko razem ze soba wymieszane. Czasami wydaja sie to ciekawe i wzglednie dobre. Innym razem, beznadziejne i bez sensu. Zdaje sobie z tego sprawe, ale chec pisania jest duzo wieksza niz rosadek  i samokrytyka. Od 1982 roku mieszkam i zyje w Sanach Zjednoczonych, totez moja pisanina, to pogon za przeszloscia. Czasami wybieganie w przyszlosc. W ogromnej czesci mojego zycia tutaj w Stanach Zjednoczonych, brakuje mi uczucia, wewnetrznej radosci. Przeciez kiedys w kraju, wystarczylo sobie zdac sprawe z czekajacych nas przyjemnosci. Chocby telewizyjna transmisja meczu pilkarskiego. Czy tez wedrowka z rodzina na spacer w ulubione miejsca, a juz bylo czuc w okolicach serca, ten niezmiernie cieply i tak radosny skurcz, ktory budzil we mnie radosc zycia. Po kilku latach pobytu tutaj w Stanach, probowalem na sile sobie przypomniec to uczucie. Wiedzialem, ze istnieje, i, ze drzemie we mnie, ale nigdy nie moglem go przywolac. Ale czy tylko ja?